Skip to content
Start arrow Przegląd wydarzeń arrow Zagrożenia terrorystyczne arrow Moskwa, 29.03 - 3.04.2010 Zamachy w metrze - przebieg i komentarze
Zamachy w metrze - przebieg i komentarze
Moskwa, 29.03 - 3.04.2010
PDF Drukuj Email


Przebieg zamachów

29 marca w godzinach porannego szczytu w moskiewskim metrze doszło do dwóch zamachów terrorystycznych, w których zginęło 39 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Według informacji Federalnej Służby Bezpieczeństwa, zamachów dokonały dwie terrorystki-samobójczynie, które miały działać na zlecenie islamskiego podziemia z Kaukazu Północnego. Wybór miejsc (stacji) zamachu nie wydaje się być przypadkowym. Pierwsza eksplozja w moskiewskim metrze nastąpiła o godz. 7.57 (czasu moskiewskiego) na stacji Łubianka, w sąsiedztwie głównej siedziby Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Drugi ładunek wybuchowy eksplodował o godz. 8.37 na stacji Park Kultury. Symboliczny wybór miejsca pierwszego ataku może sugerować, że był on skierowany przeciwko aparatowi państwa (bezpośrednie sąsiedztwo budynku FSB) oraz zamiar spowodowania jak największych strat w ludziach i chęć wywołania paniki (zamachów dokonano w godzinach porannego szczytu na stacjach przesiadkowych).

Geneza zamachów

Wg Federalnej Służby Bezpieczeństwa, która poinformowała o znalezieniu na miejscu zamachów fragmentów ciał dwóch terrorystek-samobójczyń, sprawczynie zamachów były powiązane z islamskim podziemiem Kaukazu Północnego. Kaukascy bojownicy występują od jesieni 2007 roku pod szyldem „Emiratu Kaukaskiego” – ponadnarodowego wirtualnego tworu pod wodzą Dokki Umarowa. Walczą pod hasłami utworzenia na terytorium całego regionu wyznaniowego państwa islamskiego, kierującego się zasadami szariatu. Zdaniem analityków Ośrodka Studiów Wschodnich zamachy w metrze można rozpatrywać jako rewanż bojowników za likwidację w ostatnich miesiącach szeregu ważnych przedstawicieli islamskiego podziemia na Kaukazie Północnym, ale również jako radykalizację islamskiego podziemia. Do tej pory bowiem działalność bojowników koncentrowała się na terytorium Kaukazu Północnego.

Reakcje władz

Eksperci oceniają działania władz po zamachach jako operatywne i sprawne (m.in. przeprowadzona bez zakłóceń akcja „Wulkan” w przeciwieństwie do chaotycznej akcji po zamachu na „Newski Express” w ubiegłym roku). Polityczne zwierzchnictwo nad działalnością służb prowadzących akcję antyterrorystyczną i ratunkową wziął na siebie prezydent Dmitrij Miedwiediew. Jednocześnie komentatorzy wskazują na opóźnioną reakcję premiera Władimira Putina, który w tym czasie przebywał z wizytą roboczą w Krasnojarsku na Syberii. Putin zareagował z kilkugodzinnym opóźnieniem.

Komentarze w rosyjskiej prasie

O ile analitycy Ośrodka Studiów Wschodnich wskazują na straty wizerunkowe Putina na tle operatywności prezydenta Miedwiediewa, o tyle rosyjska prasa równomiernie krytykuje prezydenta i premiera i wyciąga daleko idące wnioski. Ciekawe zestawienie komentarzy w rosyjskiej prasie prezentuje „Gazeta Wyborcza”. Pokazuje że atak na ludzi rządzących Rosją, i to od razu piórem czterech swoich najbardziej znanych komentatorów, przypuścił m.in. wtorkowy "Moskowski Komsomolec". Aleksandr Minkin w tekście "Wstający z kibla" (to nawiązanie do obietnicy Władimira Putina sprzed 11 lat, że terrorystów będzie "załatwiać choćby w kiblu") obarcza winą po równo premiera i prezydenta i stawia wyraźny zarzut - „Wasz tandem już od dziesięciu lat znany jest z tego, że wszystko rozwiązuje przy użyciu siły”. Wskazuje na nieefektywność wydatkowania stale rosnących nakładów na FSB oraz brak wyciagnięcia konsekwencji kadrowych po akcjach takich jak np. odbicie zakładników w szkole w Biesłanie (zginęły 334 osoby, w tym 186 dzieci).
Inny, choć nie przeciwstawny, punkt widzenia prezentuje w„Rossijskiej Gaziecie” niezależny publicysta Leonid Radzichowski. Wskazuje on na swego rodzaju nieczułość społeczeństwa:

„W każdym razie NIEPRZERWANE zamachy terrorystyczne i działania bojowe »tam « przyjmujemy zupełnie inaczej niż wybuchy »tu «. Zamachy terrorystyczne »tam «, poza najbardziej straszliwymi, jak Biesłan, nie poruszają opinii publicznej »u nas «. Myślę, że tak samo odnoszą się do »Rosji « mieszkańcy tamtych regionów. Nie ma u nas poczucia »wspólnej Rosji «”.

Wtorkowe wydanie „GW” wskazuje też na krytykę rosyjskiej telewizji, zawartą w felietonie Wiery Cwietkowej w "Niezawisimej Gaziecie". Cwietkowa zarzuca telewizji że informacja o tragedii pojawiła się dopiero po kilku godzinach, a ona sama o tragedii dowiedział się z radia. Felieton podsumowuje gorzkim pytaniem - "Na jakiego czorta nam taka telewizja?"

Prognozy rozwoju sytuacji

Analitycy Ośrodka Studiów Wschodnich przewidują, iż w sferze bezpieczeństwa dojdzie do dalszego zaostrzenia prawodawstwa antyterrorystycznego i restrykcyjnego stosowania już obowiązujących norm, jednak wymierne skutki tych zmian mogą być ograniczone. Powątpiewają w obarczenie resortów siłowych odpowiedzialnością za nieskuteczność działań prewencyjnych i ewentualnych przetasowań kadrowych na najwyższym szczeblu. Jednocześnie wskazują że w przypadku Kaukazu Północnego może dojść do pokazowej siłowej reakcji na zamachy.
Tu pojawia się jednak zasadnicze pytanie co zrobić, aby problem definitywnie rozwiązać, gdyż prowadzona do tej pory „polityka siłowa” władz rosyjskich nie przynosi zamierzonego efektu (ponadto pojawiają się zapowiedzi kolejnych zamachów). Ciekawą, choć raczej nierealną receptę daje Richard Pipes (amerykański sowietolog, w latach 1981-1982 doradca prezydenta Reagana ds. ZSRR i Europy Wschodniej). Jego zdaniem Rosja powinna dać Czeczenom niepodległość i wskazuje na długość rosyjsko-czeczeńskiego konfliktu:

"Oni naprawdę sporo wycierpieli pod Rosjanami i to nie przez ostatnie dekady, ale przez wiele stuleci. Dlatego walczą. Trzeba im przyznać niepodległość i pozbyć się kłopotu."

Zapytany przez dziennikarza „Rzeczpospolitej” czy wierzy w ten scenariusz, Pipes odpowiada że jest to nierealne dopóki premierem jest Władimir Putin, ale Dimitrij Miedwiediew już mógłby to zrobić.

źródło: Ośrodek Studiów Wschodnich, Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita